Nick z determinacją przedzierał się przez tłum ludzi. Cholerni paparazzi. Gdziekolwiek się pojawiał, tam byli i oni. Nie mógł się od nich uwolnić. Teraz, ubrany w szarą bluzę, czarne jeansy, tego samego koloru air maxy, z okularami przeciwsłonecznymi na nosie oraz nałożonym na głowę kapturem, przemierzał zatłoczoną ulicę szybkim krokiem. Wiedział, że ktoś za nim podąża, że ktoś ciągle go obserwuje. Gwałtownie skręcił w lewo i zamieszał się z innymi ludźmi, po czym zniknął we wnętrzu jednej z kawiarni. Szybko zajął miejsce przy barze i odczekał kilka minut. Zawsze tak robił, kiedy chciał się pozbyć jakiegoś natręta. Po odliczeniu pięciu minut opuścił lokal i skierował się w stronę miejskiego parku. Lubił przebywać na świeżym powietrzu, a tym bardziej wśród drzew. Faktem było, że scena była jego drugim domem, ale czasami chciał być po prostu sam. Życie dziewiętnastoletniej gwiazdy rock'a jest dosyć ciężkie zważywszy na tabuny fanek, nieznośnych paparazzi i życie w ciągłym biegu. Od miast do miasta. Był już w ponad trzystu hotelach w przeciągu swojej trzyletniej kariery. W domu nie bywał wcale...
Kiedy spokojnym krokiem przemierzał park dosłyszał muzykę dochodzącą z dosyć bliska. Po kilku minutach odnalazł źródło dźwięku. Musiał nieźle zboczyć ze ścieżki, chociaż to akurat było mu na rękę. Delikatnie rozchylił gałąź już zielonego krzewu, gdyż był to akurat maj i jego oczom ukazał się dosyć niebywały widok. Na ławce pod drzewem siedziała dziewczyna i grała na gitarze śpiewając. Wyglądała mniej więcej na siedemnaście lat. Jej skóra była blada jak śnieg, włosy koloru miodu lekko się zakręcały na jej ramionach, oczy wypełnione były błękitem, a usta skąpane w czerwieni. Poczuł, że na jego policzki wypełza rumieniec. Spodobała mu się i nie ma co tu kryć. Szybko się ogarną, po czym opuścił swoją kryjówkę i najzwyczajniej w świecie do niej podszedł:
-Dobrze grasz.- Pochwalił ją, a ona spłoszona dźwiękiem jego głos urwała spokojną i monotonną melodię i wpatrywała się w niego z lekką obawą- Nie bój się, nic ci nie zrobię.- Zdjął okulary i kaptur- Chciałem tylko powiedzieć, że podoba mi się twoja gra na gitarze i tyle.- Posłał jej ciepły uśmiech starając się ją uspokoić i mu się to udało- Jak masz na imię?
-Emma.- Odpowiedziała nieśmiałym głosem
-Pasuje do ciebie.- Podsumował- Jestem Nick.- Wyciągnął rękę w jej stronę- Miło mi cię poznać.
-Mi również.- Niepewnie uścisnęła mu dłoń
-Mogę się przysiąść?- Zapytał; zdziwiło go to, że go nie rozpoznała
-Mhm.- Pokiwała głową i lekko się przesunęła, chociaż nie musiała
-Od kiedy grasz na gitarze?- Zadał pytanie, kiedy już siedział obok niej, lecz w stosowniej odległości
-Hmm...- Zamyśliła się patrząc na gitarę i delikatnie przegryzając dolną wargę- Od siedmiu lat- Odpowiedziała w końcu
-Nieźle. Ja od jedenastu.- Pochwalił się i zauważył błysk aprobaty w jej oczach
-Jesteś muzykiem?- Zapytała
-Można tak powiedzieć.- Podrapał się za uchem, zawsze to robił gdy mijał się z prawdą- A ty?- Szybko odbił pytanie, aby nie zagłębiać się w jego życie
-Ja? Tylko dorywczo. Moi rodzice chcą, bym została prawnikiem.- Lekko spochmurniała
-Dlaczego oni decydują o twojej przyszłości?- Zapytał kryjąc swoje oburzenie
-Bo chcą dla mnie jak najlepiej.- Wysiliła się na delikatny uśmiech- Przepraszam cię, ale muszę już wracać.- Spojrzała na zegarek w telefonie i pospiesznie wstała z ławki.- Miło było cię poznać.
-Poczekaj!- Szybko ją zatrzymał- Dałabyś mi swój numer telefonu?- Zapytał z nadzieją w głosie, a ona tylko pewniej się uśmiechnęła...
Miesiąc później (Czerwiec):
Chłopak o wzroście metr osiemdziesiąt pięć, ubrany w koszulkę z logo Nike, krótkie spodenki i czarne do kostek trampki all star czekał w parku pod drzewem, gdzie miesiąc temu spotkał uroczą i utalentowaną dziewczynę imieniem Emma. Ze zniecierpliwieniem wpatrywał się w ekran smartfona. 11:01. Spóźnia się. Był lekko poirytowany. Nie lubił niepunktualności, w sumie tak jak jego menadżer. W końcu coś zaszeleściło w krzakach i zza zieleni wyłoniła się postać dziewczyny, na którą czekał:
-No ile można?- Zapytał z udawaną urazą
-Przepraszam, musiałam jeszcze coś załatwić po drodze.- Próbowała się usprawiedliwić i spuściła nisko głowę
-Przecież się nie gniewam.- Roześmiał się- Chodź, usiądź.- Poklepał miejsce obok siebie, a ona posłusznie usiadła obok.
Od spotkania w maju codziennie rozmawiali przez telefon. Zdołał się dowiedzieć o niej, że ma starszego brata i siostrę, czarnego kota, jej mama pracuje w kwiaciarni, a tata jako informatyk, jej ulubioną potrawą jest spaghetti i wiele więcej innych rzeczy. Oczywiście przy tym musiał sam o sobie opowiedzieć co nie co. Rzecz jasna wszystkie informacje ograniczał do minimum. Nie chciał, by wiedziała, że jest kimś sławnym, wolał zostać kimś tak przeciętnym jak ona.
To było ich pierwsze spotkanie, na które się umówili. Cudem wyprosił menadżera, aby wrócili do tego miasta. A jutro ma grać koncert w innym kraju. To nic, ważne, że ma możliwość spotkania się z nią twarzą w twarz. Strasznie tęsknił do błękitu jej oczu oraz tak cudownie blond włosów, które odrobinę jej urosły. Ubrana dzisiaj była w szaro niebieski top, szare szorty i turkusowe trampki takie jak jego, tylko oczywiście w mniejszym rozmiarze.
Teraz widział więcej niż za pierwszym razem. Widział jej mały zgrabny nos, przekłute uszy, a w nich kolczyki w kształcie złotych obręczy, nawet zauważył, że jej paznokcie są pomalowane na kolor czarny:
-Czemu nie mogliśmy się spotkać wcześniej?- Zapytała
-Wiesz, zazwyczaj jestem dosyć zajęty. Bardzo zajęty.- Odparł lekko naburmuszony, wyjaśniał jej to milion razy przez telefon
-Mhm.- Przytaknęła
-I co, kiedy zakończenie roku szkolnego?- Zagadną, aby zmienić temat
-Za dwa tygodnie.- Odpowiedziała- Wyjeżdżasz gdzieś na wakacje?
-Niestety tak i przez to w lipcu nie zobaczę się z tobą.- Posłał jej smutny uśmiech- Ale nie martw się, prześlę ci pocztówkę.- Pocieszył ją, chociaż to nawet nie nadawało się na pociechę- A ty?
-Zostaję w domu. Moja siostra jedzie z chłopakiem do Grecji, a brat ze znajomymi w góry. Pójdę na roznoszenie ulotek albo w końcu zacznę udzielać korepetycje gry na gitarze za pieniądze. Może ktoś się skusi, jak myślisz?- Lekko się rozgadała, a on z rozmarzeniem słuchał jej i się w nią wpatrywał. Podziwiał jej usta, które jak zwykle był czerwone, tak seksownie czerwone, a gdyby ją tak pocałować...- Hej, słuchasz mnie?- Zapytała patrząc na niego z zaniepokojeniem.
-Hm? Ach, tak, sorry, zamyśliłem się.- Zaśmiał się lekko i podrapał po głowie- Możesz powtórzyć?
-Pytałam się ile mogłabym mniej więcej zarobić na korepetycjach.- Wyjaśniła
-Mmm, nie wiem, nigdy nie udzielałem...- Nie dokończył, bo zadzwonił jego telefon- Możesz poczekać?- Zadał pytanie retoryczne, po czym wstał z ławki i odszedł kawałek- Tak?
,,Nick, gdzie ty do cholery jasnej jesteś?!" To był jego menadżer
-Na ważnym spotkaniu.- Odparł spoglądając w stronę Emmy, aby upewnić się, że nigdzie nie odeszła
,,To masz je w tej chwili przerwać i przyjść do wana." Nakazał głosem nieznoszącym sprzeciwu; Nick zacisnął dłoń w pięść, aby powstrzymać się przed krzyknięciem ,,Nie" w słuchawkę. Nienawidził, kiedy ktoś mu rozkazywał lub decydował za niego, ale nie chciał odstawiać scen, w dodatku jego menadżer miał rację. Spokojnym i opanowanym głosem przytaknął i się rozłączył:
-Przepraszam cię, ale muszę iść.- Powiedział ociągając się
-Przecież, dopiero co się spotkaliśmy!- Zauważyła ze smutkiem
-Wiem, ale ważne sprawy mnie wzywają.- Przez chwilę stali w niezręcznej ciszy, aż w końcu, nie wiedząc czemu, przytulił ją do siebie- Wynagrodzę ci to jakoś, obiecuję.- Wyszeptał jej wprost do ucha pochylając się, a ona pokiwała głową na zgodę i się rozeszli.
Dwa miesiące później (Sierpień):
Tym razem jako miejsce spotkania wybrali rzekę, która płynęła nieopodal miejsca ich wcześniejszego spotkania. Nick przyszedł z drobnym upominkiem dla Emmy. Będąc w Niemczech kupił dla niej złoty naszyjnik z sercem, a teraz obawiał się czy na pewno przypadnie jej do gustu. Kiedy ją zobaczył był pod wielkim wrażeniem. Emma swoje włosy miała splecione w warkocz, a na głowie słomiany kapelusz, który o dziwo był bardzo gustowny. Dziś ubrana była w zwiewną zieloną sukienkę, która delikatnie podkreślała jej talię, a nogi były bose. Baleriny niosła w dłoniach:
-Cześć.- Przywitał się podziwiając ją
-Hej.- Wydawała się być lekko nieśmiała, a on po dłuższym namyśle odważył się ją przytulić. Nie protestowała, a nawet chętnie się w niego wtuliła. Po chwili usłyszał jej szloch, a kapelusz osunął się z jej głowy i wylądował metr dalej.
-Co sie stało?- Zapytał zatroskany i z autentycznym strachem w głosie
-N-nic. Po prostu cieszę się, że cię znów widzę.- Odsunęła się od niego, aby pokazać mu, że nie są to łzy rozpaczy, a tylko łzy szczęścia
-Weź mnie nie strasz.- Przytulił ją mocniej do siebie- Już myślałem, że coś poważnego się stało.
-Nie, no co ty.- Wytarła łzy i patrzyła na niego z radością i tęsknotą
-Mam coś dla ciebie.- Wyjął z kieszeni pudełeczko z wisiorkiem, po czym wręczył jej. Powoli otworzyła pudełko i wyjęła z niego naszyjnik
-O Boziu...- Aż zaparło jej dech- Musiało cię to drogo kosztować.- Była zachwycona, ale zaraz wpadła w panikę- Ale, przecież ja dla ciebie nic nie mam...
-To nic, to jest tylko taki prezent, abyś o mnie pamiętała.- Uśmiechnął się radośnie
-Nie, przepraszam, nie mogę tego przyjąć.- Szybko odłożyła wisiorek na miejsce i oddała pudełeczko Nick'owi
-Możesz. To jest już twoje.- Próbował ją przekonać, ale była nieustępliwa, więc wyjął wisiorek i sam go zapiął na jej szyi- Zobacz jak ładnie z nim wyglądasz.- Popatrzył na nią z aprobatą i zachwytem- Pasuje do ciebie. Kiedy go zobaczyłem od razu pomyślałem o tobie.- Wyznał
-Naprawdę?- Zapytała nieśmiało
-Mhm.- Przytaknął- Dałabyś się zaprosić dzisiaj do kina?
-Do kina?- Wydawała się być lekko zmartwiona
-No tak. Chodź, ja stawiam.- Wziął ją pod rękę i poprowadził na dróżkę, przy okazji zgarniając z trawy jej słomiany kapelusz
-Nie, zaczekaj. Już i tak dużo na mnie wydałeś. Czuję się nie fair w stosunku do ciebie.- Zatrzymała się
-Jestem ci to winien.- Popatrzył jej głęboko w oczy- Pozwól mi ciebie troche rozpieścić, tak rzadko się widujemy.- Prosił błagalnym tonem, a ona niechętnie przytaknęła.
Miesiąc później (Wrzesień):
Powoli zaczynało się ochładzać, więc spotkali się na dworcu, gdyż Nick akurat specjalnie przyjechał do niej pociągiem (oczywiście po tygodniu namawiania menadżera mógł sobie pozwolić na przejażdżkę pociągiem). Czekał już na peronie, na którym miał zatrzymać się jego pociąg. Na ramieniu miał zarzucony plecak podróżny, a w dłoniach trzymał bukiet róż. Gdy tylko Emma go dostrzegła, pośród innych pasażerów, rzuciła się mu na szyję. Nick mocno ją uścisnął, jakby była jedyną rzeczą, na której mu zależy oraz, której nigdy nie straci:
-Tęskniłaś?- Zapytał
-Tęskniłam.- Odpowiedziała wdychając zapach jego ciepłej bluzy
-Mam coś dla ciebie.- Odsunął ją delikatnie od siebie i wręczył bukiet róż
-Są piękne.- Pochwaliła biorąc je w dłonie i wąchając
-Chodź, przejdziemy się.- Wziął ją za rękę i opuścili dworzec.- I jak w szkole?
-Dobrze. Jakoś sobie radzę.- Odparła- A jak u ciebie?
-Ech, trochę zabiegany jestem.- Westchnął- Jeszcze dziś muszę wracać, ale nie myślmy o tym. Co ty na to, byśmy poszli coś zjeść? Zgłodniałem po podróży.- Zaproponował i tak oto poszli na pizzę do przytulnego lokalu. Oczywiście zanim wyszli z dworca Nick szczelnie opatulił się szalikiem i nasunął swoją czapkę nisko na czoło, tłumacząc się, że strasznie mu zimno.
W lokalu porozmawiali trochę o życiu codziennym każdego z nich, wpatrywali się sobie w oczy i trzymali za ręce. Oboje nie chcieli przerywać tej atmosfery, która wytworzyła się między nimi.
Po zjedzeniu talerza dużej pizzy przeszli sie do parku, do miejsca, w którym sie zazwyczaj spotykali.
Tam zadziało się już coś więcej niż tylko rozmowa czy splecione dłonie. Nick podszedł do niej i schylił się na tyle nisko, że widział dokładnie jej błękitne oczy. Położył swoją dłoń na jej policzku i kciukiem go pogłaskał:
-Wiesz...- Zaczął- Jesteś dla mnie najważniejszą osobą w moim życiu, pomimo iż nie mamy zbytnio często okazji do spotkań i w sumie to nasze czwarte spotkanie twarzą w twarz...- Starał się dobierać słowa najlepiej jak potrafi, chociaż zazwyczaj gorzej mu to wychodziło niż układanie słów piosenki- Chcę ci powiedzieć, że...- Czuł się jakby składał jej obietnicę, której nie będzie mógł złamać i, która będzie go zobowiązywała do końca jego dni, ale przecież właśnie tego chciał! Nie dokończył, tylko najzwyklej w świecie jeszcze bardziej przybliżył swoją twarz do jej i pocałował ją w usta. Kiedy się już wyprostował jego serce biło jak oszalałe. Nie wiedział, jak zachowa się Emma, a co jeżeli go spoliczkuje albo nazwie zboczeńcem lub podrywaczem? Nie zniósł by tego... A ona, zarumieniona niczym piwonia wspięła się na palce i pociągnęła za jego szalik i również pocałowała. Czuł się jakby zdjęto mu ogromny ciężar z barków. Kiedy już puściła jego szalik i nie stała na palcach przytulił ją do siebie, po czym szepną:
-Kocham cię.- W tej chwili poczuł, że od teraz ich codzienne rozmowy przez telefon będą czymś więcej niż pogawędką przyjaciół, że musi o nią dbać, że jest zobowiązany do bycia z nią w trudnych chwilach, i że musi w końcu jej powiedzieć kim jest...
Dwa miesiące później (Listopad):
W październiku niestety się nie spotkali. Nick nie mógł odwołać żadnego z koncertów, a gdy nadarzyły się mu cztery dni wolne i już miał wsiadać w samolot okazało się, że z powodu złej pogody wstrzymano wszystkie loty. A Emmy nie zdołał o tym poinformować, gdyż kiedy czekał na odprawę ktoś ukradł mu telefon. Biedna dziewczyna czekała na niego na dworcu , bo tam właśnie się umówili (Nick planował po przylocie udać się do miasta, w którym mieszka Emma pociągiem). Czekała cały dzień i zmarzła niemiłosiernie. Jaki był jej strach, kiedy przez trzy dni nie dzwonił, ani nie odbierał telefonu. Była strasznie na niego wściekła i zrozpaczona. Myślała, że znalazł sobie inną lub się obraził, albo Bóg wie jeszcze co. Nie wiedziała, że jego wyjaśnienia wzbudzą w niej wstyd i rozczarowanie swoją osobą. Jak mogła myśleć o czymś takim? Jej Nick? Z inną dziewczyną? Nie wyobrażała sobie tego. Na przeprosiny Nick przysłał jej pocztą ogromnego białego misia z notką ,,Tęsknię za tobą, Twój Misiaczek". Od tamtej pory noce oraz rozmowy z nim spędzała przytulając się do o wiele większej od siebie maskotki.
W końcu udało im się spotkać w listopadzie. Kiedy go tylko zobaczyła wpadła w jego objęcie i nie zamierzała go puszczać. Włosy mu trochę podrosły, ale obiecał, że je zetnie. Później zabrał ją do kina, a następnie na obiad. Nadal jej nie wyznał kim jest, ale czuł, że to już najwyższy czas. Zebrał się w sobie, chociaż miał zamiar powiedzieć jej to miesiąc temu, no ale nie wyszło i poprosił ją o skupienie się:
-Wiem, że to może być dla ciebie dosyć nowe lub nawet spowoduje twoją nienawiść do mnie, ale...- Słowa ciążyły mu w gardle
-Ale?- Ponagliła z obawą w głosie
-Zawsze się mnie pytałaś czym jestem taki zajęty, a ja cię zbywałem...- Już mniej więcej wiedział co mówić, ale mu przerwała
-Ufff. Nick, ty chamie. Nie strasz mnie.- Zbeształa go- Myślałam, że chcesz powiedzieć, że... Ty, no wiesz, masz kogoś innego.- Na jej policzki wypełzł rumieniec
-No wiesz ty co?- Udał oburzenie- Mnie posądzać o coś tak nikczemnego?- Zaśmiali się oboje
-Proszę kontynuuj.- Zachęciła go- Wyjaśnij mi czym jesteś aż tak bardzo zajęty.
-Mmm...- Teraz już miał pustkę w głowie- Jak już wiesz, jestem muzykiem. Gram na gitarze od jedenastu lat, więc można by powiedzieć, że na tym zarabiam...- Znowu mu przerwała
-Grasz w jakimś zespole?
-Tak, dokładnie do tego zmierzałem. Bystra jesteś.- Pochwalił ją- Teraz trwa nasza trasa koncertowa i to właśnie dlatego nie mam za dużo czasu.- Wyznał
-Czyli, jak mnie poznałeś...
-Tak, wtedy też byliśmy w trasie i w twoim mieście mieliśmy kilkudniowy postój.- Dokończył- Od tamtej pory uważnie studiowałem naszą trasę i starałem się wynajdować jakieś mniej więcej tygodniowe luki, aby wrócić do twojego miasta i chociażby na kilka godzin się z tobą spotkać. Gorzej było, kiedy opuszczaliśmy kraj. Musiałem nieźle kombinować, aby doszło do spotkania, ale to akurat musisz mi przyznać: zawsze zdążałem. Pomijając, rzecz jasna, ostatni incydent, aczkolwiek to nie była moja wina!- Rozgadał się, a ona słuchała go z uwagą.
-Jak nazywa się wasz zespół?- Zapytała wyraźnie zainteresowała
-Nazwa jest dosyć do kitu, ale pokaże ci kilka naszych piosenek.- Wyjął z kieszeni swoje słuchawki, po czym zaprezentował jej utwory, które sam napisał oraz z pomocą kolegów z zespołu udało im sie je wykonać i zaśpiewać.
-Na serio ty pisałeś te słowa?- Nie dowierzała
-Mhm.- Przytaknął
-W takim razie, za miesiąc musisz przywieźć ze sobą gitarę. Chciałabym zobaczyć na jakiej grasz.
-Proszę.- Szybko pokazał jej jedno ze zdjęć, które wykonał wynajęty fotograf podczas jednego z koncertów- Oto i moja dzie-przyjaciółka.- Szybko się poprawił; zawsze swój instrument nazywał ,,dziewczyną", bo tak też i robili koledzy z zespołu
-Śliczna.- Pochwaliła
-Ale jak chcesz to mogę ją ze sobą zabrać na kolejne spotkanie. A i jeszcze jedno. W grudniu zagramy jeszcze dwa koncerty, a święta i nowy rok będę miał cały dla ciebie.- Uśmiechnął się radośnie
-To cudownie!- Zgodziła się z nim
-Tylko, jest mały problem...- Sposępniał- Nie mam za bardzo mieszkania, ale w sumie mogę spać w hotelu.- Zamyślił się
-Uważam, że chyba nadszedł czas, aby moi rodzice cię poznali.- Zawyrokowała, a on wyraźnie zbladł
-A jeżeli mnie nie polubią? I zabronią się z tobą spotykać? Może nie spodoba im się moja muzyka?- Zaczął wyliczać swoje obawy
-Och, przymknij się. Na pewno ciebie polubią, tak jak ja cię polubiłam.- Uspokoiła go i popatrzyła mu głęboko w oczy
-Chyba masz rację.- Zgodził się i objął ją.
Miesiąc później (Grudzień):
Obawy Nick'a były zupełnie bezpodstawne. Chłopak od razu przypadł do gustu rodzicom Emmy, którzy chętnie przyjęli go na święta. Razem spędzili wigilię, pierwszy i drugi dzień świąt, a nawet Sylwester. Nick wynalazł sposób, aby przedstawić Emmie swoich przyjaciół z kapeli, a nawet punktualnego menadżera. Zarówno jak i rodzina Emmy zaakceptowała Nick'a, tak i jego ,,rodzina" polubiła Emmę.
***
Po kilku latach Nick i Emma zaręczyli się.Nick nadal kontynuował swoją karierę, co nie przeszkadzało ich związkowi. Po roku wzięli ślub, a po dziewięciu miesiącach urodziła im się śliczna córeczka, którą nazwali Maja, od nazwy miesiąca, w którym spotkali się po raz pierwszy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz